- Słucham?
- Pablo? to ja Angie. Przepraszam, że nie obierałam, ale miałam dużo pracy. Ci się stało, że aż tak się do mnie dobijałeś? - zapytała zaciekawiona.
- Musisz wrócić, German chce wziąć ślub z Jade i odesłać Violettę do - jak to on ją określił - prestiżowej szkoły z internatem. Trzeba jej pomóc.
- On nie może tego nam zrobić, wrócę jak najszybciej. A skąd ty o tym wiesz?
- Opowiedzieli mi jej przyjaciele, a i jeszcze jedno, ona nie wie, iż ty zostałaś powiadomiona i całej sytuacji.
- Dobrze, teraz muszę kończyć, ale na pewno się odezwę.
Kobieta odłożyła słuchawkę, a Pablo wrócił do swojej pracy.
DOM VIOLETTY
Nastolatka leżała w samotności na swoim łóżku i zapisywała kolejne karty jej cennego pamiętnika. Nagle do pokoju wparował Fede.
- Słyszałam co twój tata chce zrobić, ale nie martw się, na pewno w porę zrezygnuje z tego pomysłu. Mimo wszystko jest mądrym człowiekiem i bardzo cię kocha.
- Dziękuje za te pocieszenia. Jesteś wspaniałym przyjacielem. Nie chcę o tym dzisiaj rozmawiać. Jak ci się układa z Ludmiłą?
- Dobrze, zmieniła się. A jak z Leonem? Wróciliście do siebie prawda?
- Tak to prawda i jest lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
W kuchni Olga szykowała kolację, wyszła na chwilę, ponieważ dostawca zapukał do drzwi. Wracając z zakupami zaczęła mówić spokojnym tonem:
- Ramallo, Ramallo ciebie nawet na chwilę nie można zostawić w pobliżu jedzenia. Zaraz kompletnie nic nie zostanie i kolejne trzy godziny spędzę przy kuchni - rzekła zbulwersowana.
- Ależ ja nic nie dotykam, ja chciałem tylko powąchać, aby poczuć ten aromat. Twoje potrawy są przepyszne i nie mogę się doczekać kolacji.
- Oh ty wiesz jaki komplement sprawić kobiecie, mój Ramallito - kobieta zaczęła się do niego niebezpiecznie blisko przysuwać.
- Przestrzeń osobista Olgo, przestrzeń osobista - odepchnął kobietę jednym ruchem ręki.
- Przestrzeń osobista, pff on nadal kocha tylko i wyłącznie swojego kota - odeszła mrucząc pod nosem.
<Leon>
Nie mogę po raz kolejny stracić Violi, dopiero co do siebie wróciliśmy, świetnie się dogadujemy, nikt nie miesza się w nasz związek, aż tu nagle taka wiadomość. Zdębiałem po usłyszeniu tego co dziewczyny mówiły. Może porozmawiam z moimi rodzicami, w końcu robią interesy z jej tatą. Może oni jakoś na niego wpłyną? Tak, to dobry pomysł.
- Tato mam do ciebie sprawę - zaczął niepewnie chłopak.
- Słucham cię - pan Verdas spojrzał na syna.
- Wiesz o tym, że z Violettą wróciliśmy do siebie i układa nam się bardzo dobrze.
- Zdaję sobie z tego sprawę, a co chcecie razem zamieszkać? - powiedział ironicznie.
- Nie, po prostu pan Castillo chce ją oddać do szkoły z internatem. Pomyślałem, że może ty mógłbyś z nim porozmawiać?
- Nie będę się mieszał w rodzinne sprawy Germana. Jak to będzie wyglądało? Zastanowiłeś się nad tym chociaż przez chwilę? Co ja mu powiem? Rozumiem, że twoja dziewczyna jest dla ciebie bardzo ważna, ale niestety nie mogę tego zrobić - po raz kolejny zaczął czytać swoją gazetę.
- Dziękuję, że mogę na ciebie liczyć - powiedział z przekąsem odgarniając swoją grzywkę.
Po nieudanej rozmowie z ojcem udał się do swojego pokoju. Na biurku stało piękne zdjęcie z roześmianą Violettą, a teraz co? uśmiech z jej twarzy może zniknąć po raz kolejny i tym razem na dłuższy czas. Młody chłopak wyjął kartkę i zaczął na niej zapisywać sposoby, którymi może zatrzymać swoją ukochaną przy sobie, wśród nich znalazły się propozycje takie jak:
* opłacenie hotelu dla niej
* zamieszkanie u niego w domu
* spanie w studio
* rozmowa z jej ojcem
Po chwili zdecydował, że wszystkie te pomysły są do bani. Zwinął kartkę w kulkę i wycelował nią do kosza. Postanowił iść do dziewczyny. Podążał alejkami, które obrośnięte były krzewami, trawą oraz małymi kwiatkami. Zaczął je zrywać, aby zrobić piękny bukiet. Po paru minutach doszedł do jej domu. Zapukał, drzwi otworzyła mu Jade.
- Nie będę się mieszał w rodzinne sprawy Germana. Jak to będzie wyglądało? Zastanowiłeś się nad tym chociaż przez chwilę? Co ja mu powiem? Rozumiem, że twoja dziewczyna jest dla ciebie bardzo ważna, ale niestety nie mogę tego zrobić - po raz kolejny zaczął czytać swoją gazetę.
- Dziękuję, że mogę na ciebie liczyć - powiedział z przekąsem odgarniając swoją grzywkę.
Po nieudanej rozmowie z ojcem udał się do swojego pokoju. Na biurku stało piękne zdjęcie z roześmianą Violettą, a teraz co? uśmiech z jej twarzy może zniknąć po raz kolejny i tym razem na dłuższy czas. Młody chłopak wyjął kartkę i zaczął na niej zapisywać sposoby, którymi może zatrzymać swoją ukochaną przy sobie, wśród nich znalazły się propozycje takie jak:
* opłacenie hotelu dla niej
* zamieszkanie u niego w domu
* spanie w studio
* rozmowa z jej ojcem
Po chwili zdecydował, że wszystkie te pomysły są do bani. Zwinął kartkę w kulkę i wycelował nią do kosza. Postanowił iść do dziewczyny. Podążał alejkami, które obrośnięte były krzewami, trawą oraz małymi kwiatkami. Zaczął je zrywać, aby zrobić piękny bukiet. Po paru minutach doszedł do jej domu. Zapukał, drzwi otworzyła mu Jade.
- Dzień dobry. Czy Violetta jest w domu?
- Tak, ale niedługo to się zmieni. Wejdź.
Chłopak poszedł na górę i wszedł do pokoju.
- Leon! - dziewczyna wpadła mu w ramiona.
Nie zauważyła kwiatów i przez przypadek trochę się zgniotły.
- Przepraszam jestem straszną ciamajdą - powiedziała i słodko się uśmiechnęła.
- Nic się nie stało, a u ciebie wszystko w porządku?
- Tak jest dobrze. Pogodziłam się już z wyjazdem. Idziemy do studia?
- Chodźmy.
Po pewnym czasie doszli do ich szkoły. Na korytarzu stali Federico i Ludmiła. Byli wpatrzeni w siebie jak w najpiękniejszy obrazek, wesoło gawędzili i wyglądali na bardzo szczęśliwą parę.
- Jestem taki zadowolony, że jesteśmy razem. Zmieniłaś się i dlatego cię kocham - chłopak pocałował ją w policzek.
- Fede też cię bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kiedyś byłam straszna, chciałam tego, aby ludzie cierpieli. Teraz jest inaczej, teraz mam ciebie - powiedziała ze słodkim uśmiechem. Zaczęli zbliżać do siebie, patrzyli sobie głęboko w oczy, malowała się w nich bezgraniczna miłość, która kiedyś nie miała prawa istnieć. Ich usta już prawie było do siebie zbliżone tak, że pocałunek to była jedyna czynność, którą mogli w tej chwili zrobić. Niestety ktoś im przeszkodził.
- Ludmiła! - zawołał ją męski głos.
- Yyy to ja muszę już lecieć, mam zajęcia z Beto. Widzimy się później - rzekł skrępowany chłopak.
- Ohh Diego zawsze pojawiasz się w najmniej odpowiednim momencie - zaczęła mówić wkurzona Ludmiła.
- Przepraszam chciałem się tylko przywitać - szyderczo się uśmiechnął i odszedł.
Do studia weszli Leon i Violetta, trzymali się za ręce i wyglądali tak jakby w ich życiu nie było żadnych komplikacji.
- Cześć Leon, musimy zabrać ci Violę - powiedziała rozemocjonowana Włoszka.
- Chodź kochana - pociągnęła ją za rękę Camila.
Violetta rzuciła jeszcze jedno znaczące spojrzenie w stronę chłopaka i pobiegła z koleżankami. Do Leona podszedł jego przyjaciel Andres.
- Masz szczęście, że znalazłeś sobie dziewczynę. Miłość nadal nie zapukała do moich drzwi.
- Andres - brunet położył mu dłoń na ramieniu - miłość przyjdzie do ciebie nieoczekiwanie, pamiętaj.
- Gdzie idziesz? - nie zdążył zapytać, bo chłopaka już nie było.
Camila i Francesca zaprowadziły Violettę do sali od tańca.
- Mamy genialny, najlepszy, najwspanialszy pomy... - nie mogła dokończyć, bo przerwał jej głos przyjaciółki.
- Camila mówże wreszcie.
- Ona chciała powiedzieć, że mamy pomysł na to co zrobić, abyś nie musiała wyjechać.
- Jaki? - zapytała wyraźnie zaciekawiona Viola.
- Zamieszkasz u mnie - uśmiechnęła się brunetka.
- Fran coś ty, to nie wypali. Bardzo bym chciała, ale nasi rodzice nigdy się na to nie zgodzą.
- Naprawdę tak uważasz? zaraz się przekonamy.
Dziewczyna wyjęła z torebki telefon i włączyła głośnik.
- Cześć tato jesteś pewien, że Violetta mogłaby u nas zamieszkać?
- Tak, a poza tym powtarzałem ci już to tysiące razy.
- Dziękuję jesteś wielki. Pa.
- To wszystko dlatego, że dzięki tobie nie wyjechałam do Włoch.
- Hmm mój ojciec na sto procent się nie zgodzi, przecież jestem jak księżniczka zamknięta w wieży.
- Obiecaj, że chociaż z nim porozmawiasz?
- Dobrze, a teraz muszę już lecieć - dziewczyny przytuliły się na pożegnanie.
- Tak, ale niedługo to się zmieni. Wejdź.
Chłopak poszedł na górę i wszedł do pokoju.
- Leon! - dziewczyna wpadła mu w ramiona.
Nie zauważyła kwiatów i przez przypadek trochę się zgniotły.
- Przepraszam jestem straszną ciamajdą - powiedziała i słodko się uśmiechnęła.
- Nic się nie stało, a u ciebie wszystko w porządku?
- Tak jest dobrze. Pogodziłam się już z wyjazdem. Idziemy do studia?
- Chodźmy.
Po pewnym czasie doszli do ich szkoły. Na korytarzu stali Federico i Ludmiła. Byli wpatrzeni w siebie jak w najpiękniejszy obrazek, wesoło gawędzili i wyglądali na bardzo szczęśliwą parę.
- Jestem taki zadowolony, że jesteśmy razem. Zmieniłaś się i dlatego cię kocham - chłopak pocałował ją w policzek.
- Fede też cię bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kiedyś byłam straszna, chciałam tego, aby ludzie cierpieli. Teraz jest inaczej, teraz mam ciebie - powiedziała ze słodkim uśmiechem. Zaczęli zbliżać do siebie, patrzyli sobie głęboko w oczy, malowała się w nich bezgraniczna miłość, która kiedyś nie miała prawa istnieć. Ich usta już prawie było do siebie zbliżone tak, że pocałunek to była jedyna czynność, którą mogli w tej chwili zrobić. Niestety ktoś im przeszkodził.
- Ludmiła! - zawołał ją męski głos.
- Yyy to ja muszę już lecieć, mam zajęcia z Beto. Widzimy się później - rzekł skrępowany chłopak.
- Ohh Diego zawsze pojawiasz się w najmniej odpowiednim momencie - zaczęła mówić wkurzona Ludmiła.
- Przepraszam chciałem się tylko przywitać - szyderczo się uśmiechnął i odszedł.
Do studia weszli Leon i Violetta, trzymali się za ręce i wyglądali tak jakby w ich życiu nie było żadnych komplikacji.
- Cześć Leon, musimy zabrać ci Violę - powiedziała rozemocjonowana Włoszka.
- Chodź kochana - pociągnęła ją za rękę Camila.
Violetta rzuciła jeszcze jedno znaczące spojrzenie w stronę chłopaka i pobiegła z koleżankami. Do Leona podszedł jego przyjaciel Andres.
- Masz szczęście, że znalazłeś sobie dziewczynę. Miłość nadal nie zapukała do moich drzwi.
- Andres - brunet położył mu dłoń na ramieniu - miłość przyjdzie do ciebie nieoczekiwanie, pamiętaj.
- Gdzie idziesz? - nie zdążył zapytać, bo chłopaka już nie było.
Camila i Francesca zaprowadziły Violettę do sali od tańca.
- Mamy genialny, najlepszy, najwspanialszy pomy... - nie mogła dokończyć, bo przerwał jej głos przyjaciółki.
- Camila mówże wreszcie.
- Ona chciała powiedzieć, że mamy pomysł na to co zrobić, abyś nie musiała wyjechać.
- Jaki? - zapytała wyraźnie zaciekawiona Viola.
- Zamieszkasz u mnie - uśmiechnęła się brunetka.
- Fran coś ty, to nie wypali. Bardzo bym chciała, ale nasi rodzice nigdy się na to nie zgodzą.
- Naprawdę tak uważasz? zaraz się przekonamy.
Dziewczyna wyjęła z torebki telefon i włączyła głośnik.
- Cześć tato jesteś pewien, że Violetta mogłaby u nas zamieszkać?
- Tak, a poza tym powtarzałem ci już to tysiące razy.
- Dziękuję jesteś wielki. Pa.
- To wszystko dlatego, że dzięki tobie nie wyjechałam do Włoch.
- Hmm mój ojciec na sto procent się nie zgodzi, przecież jestem jak księżniczka zamknięta w wieży.
- Obiecaj, że chociaż z nim porozmawiasz?
- Dobrze, a teraz muszę już lecieć - dziewczyny przytuliły się na pożegnanie.
The best <333 Bardzo ładnie opisałaś myśli Leona.:) Chciałabym umieć tak pisać.;p Mieć taki łatwy, przyjemny język. A po za tym: Ramallo i jego espacio personal nigdy się nie zmieni. XDDDDDD Loffciam.^^
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje za koffaną fedemile ♥
OdpowiedzUsuńooo powrot angie !
wymagająca ja xD Plosem zrób jakąś impreze ze skandalem ha ha ha
A o jaki skandal ci chodzi? :)
Usuńha ha ha nie wiem zabij kogoś xD ok ;__; nie bylo tematu
Usuńcudo ! Czekam na więcej ! I dużo fedemili,naxi,leonetty!
OdpowiedzUsuń